
2 lata temu, 2 kwietnia 2005 r. o godz. 21:37 świat obiegła wiadomość: Ojciec Święty, Jan Paweł II, nie żyje. Po 26-letnim pontyfikacie odszedł Papież, którego już za życia zwano Wielkim. Po jego śmierci wśród pielgrzymów na placu św. Piotra pojawiły się transparenty z napisem "Santo subito" - "święty natychmiast".
Złożył Bogu i Kościołowi dar ze swego życia
W pierwszym czytaniu — fragmencie z Księgi Mądrości —
zostało nam przypomniane, jakie jest ostateczne przeznaczenie
sprawiedliwych: przeznaczenie do przeobfitej szczęśliwości,
która bez miary wynagradza cierpienia i próby,
z jakimi przychodzi się mierzyć w ciągu życia.
«Bóg ich bowiem doświadczył — pisze natchniony autor —
i znalazł ich godnymi siebie.
Wypróbował ich jak złoto w tyglu i przyjął
ich jak całopalną ofiarę» (3, 5-6).
Termin «holokaust» — całopalna ofiara —
odnosi się do ofiarowania,w którym ofiara
była całkowicie spalana, trawiona przez ogień;
dlatego też była znakiem pełnej ofiary złożonej Bogu.
To wyrażenie biblijne przywołuje nam na myśl
misję Jana Pawła II, który złożył Bogu i Kościołowi
dar ze swego życia i przeżywał ofiarniczy wymiar
swojego kapłaństwa, szczególnie w czasie celebrowania
Eucharystii.
Jedna z jego ulubionych inwokacji — którą zamieścił
na końcu książki Dar i Tajemnica, opublikowanej
z okazji 50. rocznicy jego kapłaństwa —
pochodziła z Litanii do Jezusa Chrystusa Kapłana i Żertwy.
«Iesu, Pontifex qui tradidisti temetipsum Deo
oblationem et hostiam — Jezu, Kapłanie,
któryś siebie samego wydał jako ofiarę i hostię dla Boga,
zmiłuj się nad nami».
Jakże często powtarzał tę inwokację!
Dobrze wyraża ona głęboko kapłański charakter
całego jego życia. Nigdy nie krył swojego pragnienia,
by coraz bardziej jednoczyć się z Chrystusem Kapłanem
poprzez Ofiarę eucharystyczną — źródło niestrudzonego
poświęcenia apostolskiego.
Fundamentem tej całkowitej ofiary z siebie
była naturalnie wiara.
W drugim czytaniu, którego przed chwilą wysłuchaliśmy,
także św. Piotr posługuje się obrazem złota
wypróbowanego w ogniu i odnosi go do wiary (por. 1 P 1, 7).
W istocie, trudne momenty życia stanowią przede wszystkim
próbę i sprawdzian jakości wiary każdego człowieka —
jej stałości, czystości, zgodności z życiem.
Otóż gdy nieodżałowany Papież, którego Bóg obdarzył
wielorakimi darami ludzkimi i duchowymi,
przechodził próbę ogniową trudów apostolskich i choroby,
coraz bardziej jawił się jako «skała» w wierze.
Kto miał sposobność obcować z nim blisko,
mógł niemal namacalnie twierdzić, jak szczera i niezłomna
była jego wiara, która jeśli wywierała wrażenie
na kręgu współpracowników, niewątpliwie miała —
w czasie jego długiego pontyfikatu —
wielki dobroczynny wpływ na cały Kościół,
zwłaszcza w ostatnich miesiącach i dniach jego życia.
Była to wiara świadoma, mocna i autentyczna, w
olna od lęków i kompromisów, która «udzielała się»
sercom tak wielu ludzi, między innymi dzięki licznym
pielgrzymkom apostolskim do wszystkich zakątków świata,
a szczególnie dzięki tej ostatniej «podróży»,
jaką była jego agonia i śmierć.
Benedykt XVI
3 IV 2006 — Fragm. homilii Ojca Świętego
podczas Mszy św. na placu św. Piotra
| 02 kwiecień 2007 | Autor: AndYY | Odsłon 504



Odnośniki