Duchowe prowadzenie związków niesakramentalnych przypomina wytaczanie nowej drogi alpinistycznej z niebezpieczeństwem, że w każdej chwili może okazać się za trudna. Tymczasem z drugiej strony góry jest kolejka linowa, którą korzystające z sakramentów małżeństwa mogą wjechać na sam szczyt. Cel jest ten sam, osiągnąć zjednoczenie w Bogu. W przypadku niesakramentalnych wygrywają ci, którzy wyruszyli.
Głogowskie duszpasterstwo osób niesakramentalnych ma swoją kilkuletnią
historię. To żadna historia wobec czasu, którego nie w sposób
przewidzieć dalej. Z wszystkimi zachwytami, euforiami, ale też
potencjalnymi kryzysami, pokusami rezygnacji czy braku sensu trwania.
Jak zresztą w każdej wspólnocie kościelnej. W czasie spotkania z
pionierem duszpasterstwa osób niesakramentalnych - ks. Mirosławem
Puciuszkiewiczem na spotkaniu kapłańskim w Paradyżu, zrodziła się myśl
by tak delikatny temat przedstawić na antenie ówczesnego Radia Głogów.
Miał to być jednorazowy komentarz dla ludzi uwikłanych w taką sytuację.
Ks. Prałat Ryszard Dobrołowicz uznał jednak, że sama audycja to za
mało, potrzeba rekolekcji. Poprowadził je w Adwencie 2000 roku jezuita
z Warszawy ojciec Wojciech Nowak.
Złudnym byłoby stwierdzenie że rekolekcje wyczerpią zagadnienie, że
jednym aktem rozwiążą problemy lub udzielą odpowiedzi na poskręcane
potrzeby duszy. Rekolekcje okazały się inicjacją, wprowadzeniem w
skomplikowaną drogę duszpasterstwa określoną bardzo ogólnym zdaniem z
Adhortacji Apostolskiej "Familiaris consortio” ...
niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże
się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei, zachęci do
słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w
modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na
rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze
chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w
ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę...
Warunkiem przeprowadzenie rekolekcji było jednak powołanie grupy
kontynuującej drogę dla tych, którzy by się poruszeni duchowo. Ten
swoisty „ Boży szantaż” potwierdził prawdę z życia wewnętrznego, że
ludzi tak bardzo zmiażdżonych publicznym grzechem trzeba poprowadzić
prawie za rękę przez meandry wiary, trzeba im dać duchowe oparcie.
Rekolekcyjne katechezy głoszone były do ponad siedemdziesięciu osób. Ta
liczba była porażająca zważywszy, że uczestnicy musieli przełamać
barierę swojej własnej intymności, przyznać się do trwania w stanie,
który często był narażony na cierpkie słowy ze strony duszpasterzy.
Podczas tych dni rekolekcjonista właściwie ani nie zaszokował, ani też
tanio nie pocieszał. Możliwość szukania swojej ścieżki do Boga, widział
w miłosierdziu Bożym, które odkrywa się w postawie skruszonego
grzesznika. Taki jest początek szlaku.
Kaplica Ośrodka Chorych przy głogowskiej Kolegiacie wydawała się
najodpowiedniejszym miejscem dla pierwszego spotkania grupy. Odbyło się
ono w ostatnią niedzielę stycznia 2001, co stało się tradycją ostatnich
niedziel do dzisiaj. Przyszło niewiele osób, cztery może pięć par i
dwie samotne osoby. Rozczarowanie ujawniło więc prawdę o iluzji sukcesu
rozważaną w kategoriach opłacalności zaangażowania. Kiedy audytorium
jest znaczne, zwykle duszpasterz czuje się spełniony. Pierwsze chwile
tamtego spotkania przyniosło zażenowanie i nikt nie przypuszczał, że
przezwyciężanie tej iluzji przyniesie efekt, choć już nie opierany na
ludzkim działaniu, lecz na ekonomi Bożej łaski.
Ojciec Wojciech Nowak zasugerował, iż warto pogłębiać podstawowe prawdy
wiary przez permanentną formację. Tu przyszło drugie rozczarowanie. Jak
łatwo jest szafować zdaniami, choćby wyżej wymienionej adhortacji, ale
jak trudno wyprecyzować przekaz, który nie odwoła się tylko do samej
teologii moralnej (niesakramentalni mają nadwrażliwą świadomość grzechu
ciężkiego), trudno też mówić o bogactwie eucharystii, spowiedzi,
sakramentu chorych ( nie mają do nich dostępu).
O czym więc mówić w konferencjach? Nie można przecież spotkania
sprowadzać do budowania ludzkich więzi, pośmiania się lub żeby było
miło. W głogowskim duszpasterstwie kartę postawiliśmy na pogłębianie duchowości.
Biblijne postacie - samarytanki (notabene zamężna kilka razy), celnika
( gorszego wg. kryterium faryzeusza), czy dziecka bożego - analizowane
pod względem zawierzenia Bogu pozwalały zmieniać stereotypy, że nawet w
takim grzechu niesakramentalni nie są chrześcijanami II kategorii.
Schemat spotkania zwykle podzielony jest na cztery następujące po sobie etapy. Pierwszy to konferencja duchowa, zaraz po niej wystawienie Najświętszego Sakramentu
i adoracja w ciszy. Podczas tego milczenia wyraża się zdławiony jęk
tęsknoty za Eucharystią, można go odczuć. Błogosławieństwo Najświętszym
Sakramentem dla par niesakramentalnych to jak okruchy dla szczeniąt ze
stołu pańskiego. Ile razy nawet tego im się pożałowano.
Trzecim ważnym elementem jest grupa dzielenia.
To bardzo trudne doświadczenie. Łatwo rozmawia się o grzechach innych,
trudnij mówić o swoim zmaganiu. Ta dziedzina nie udawałaby się, gdyby
dzielenie było oparte na spekulacjach, nowinkach, wątpliwościach,
fajerwerkach. Zasadą jest, że nie wolno komentować wypowiedzi. Każdy
mówi o swoich poruszeniach i tylko po to by werbalizować prawdę, która
może być bezcenna dla innych. Końcowym aktem co miesięcznego spotkania
jest herbatka i ciasto przygotowane przez członków duszpasterstwa. Tu
powstają więzi i wzajemne zaufanie.
Niezwykłe jest to, że niesakramentalni w tę ostatnią niedzielę miesiąca
przebywają w kościele więcej niż sakramentalni. Zwykle na porannej mszy
do południa, a potem jeszcze od dwóch do trzech godzin po południu (
spotkania rozpoczynają się o 16.00 ).
Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy osobami żyjącymi w związkach
niesakramentalnych uważających to za normę, a tymi, którzy miotając się
w wyrzutach sumienia, przeżywając paraliż swojej sytuacji - szukają
drogi do Boga. Często w przypadku jednych i drugich pewne sytuacje są
nieodwracalne. Rodzina połączona ludzkimi więzami miłości postrzegana
jest jako wartość. Wygrywają jednak ci, którzy podejmują decyzję, aby w
tej złożonej sytuacji szukać Boga. Mogą wiele. Na przykład pogłębić
proces wiary, który dzięki duchowemu zaangażowaniu może zaowocować
nowymi decyzjami, często na dzisiaj niemożliwymi do podjęcia. Mogą
doświadczać wiary w sposób jak najbardziej wartościowy odkrywają prawdę
o miłosierdziu Boga . Wreszcie mogą wypraszać łaskę rozumienia
wydarzeń, przez które sam Bóg będzie oczyszczał duszę przygotowując ją
do pełnego zjednoczenia.
To wszystko jednak dzieje się w czasie, potrzeba dużo cierpliwości,
pewnego rodzaju ofiary. Brak takiego długodystansowego spojrzenia
powodowało, że wiele par szukało natychmiastowych odpowiedzi, skupiając
się bardziej na prawnej dziedzinie Kościoła. Kiedy zabrakło
satysfakcjonujących odpowiedzi na stawiane wątpliwości, pary takie
dotknął syndrom jednego spotkania. W ciągu tych dwóch lat wiele par
uczestniczyło w spotkaniu tylko jeden raz, mimo otwartości i
delikatności wszystkich. Przyjmując jednak zasadę, że doświadczenie
dojrzałej wiary może się dokonać tylko w wolności, wypada modlić się
aby przyszli więcej niż raz.
Na jednym ze spotkań kapłańskich w Głogowie zwrócono uwagę, że
promowanie spotkań małżeństw nieskaramentalnych to jakby zgoda kościoła
na takie formy życia. Zarzucono, że może to zaszkodzić poprawnej nauce,
która wskazuje rodzinom drogę sakramentu małżeństwa. Jednak takie oceny
rozmijają się strategią duszpasterstwa, na którą potrzeba popatrzeć od
wewnątrz. Członkowie duszpasterstwa nie mają żadnej wątpliwości co do
swojej grzeszności i sytuacyjnego paraliżu ducha.
Ten grzech ma takie konsekwencję, że nie może być często rozwiązany
jednym aktem woli, jaki może się dokonać w spowiedzi świętej.
Paradoksem tu wydają się, że często zeświecczone postawy katolików
generują daleko głębszą grzeszność choćby z płaszczyzny
nieuporządkowanej seksualności jak : rozwiązłość seksualna, zdrady
małżeńskie, związki na próbę. Tylko, że będąc zanurzonym w tej biedzie,
przyjmując postawę skruchy i korzystając z sakramentu pojednania można
w miarę szybko powrócić do stanu łaski uświęcającej.
Dramat niemożności przystępowania do spowiedzi w przypadku
niesakramentalnych powoduję, iż mogą jedynie oczekiwać na łaskę ze
strony Boga i korzystać z innych środków kościoła.
Taka droga pozwala pozyskać pewność, że nie wiadomy dla nich dzisiaj
sposób Bóg absolutnie rozwiąże problem, może dopiero przy końca życia,
może wcześniej, ale rozwiąże. W duszpasterstwie chodzi właśnie o to:
ale! Świadomość takiej drogi prawie wymusza postawie pokory.
Praktycznie objawia się to na przykład w braku jakichkolwiek jałowych
dyskusji podczas grupy dzielenia, albo w cierpliwości słuchania
konferencji, które nie zawsze są atrakcyjnie powiedziane.
Byłem pod wrażeniem zaangażowania jednego z małżonków
niesakramentalnych w formację Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Ta osoba
odważnie wyjeżdżała na rekolekcje, uczestniczyła w dzieleniach, przede
wszystkim otwarcie mówiła o swojej sytuacji w perspektywie wiary. Inni
małżonkowie przechodzili przez drogę Neokatechumenalną.
Kiedy głębia grzeszności przyzywa głębię miłosierdzia Bożego nie
paraliżuje to osoby, ale ją wyzwala. Być może Bóg będzie chciał szybko
pomóc duszy rozwiązać problem swoimi objawionymi dla duszy sposobami,
jeżeli będzie się z taką łaską współpracować. Ta współpraca z łaską nie
zawsze jest prosta, dlatego dla takich momentów duszpasterstwo par
niesakramentalnych jest niezbędne
Najodpowiedniejszym słowem jak to robić wydaje się : towarzyszyć
choć bardziej na forum wewnętrznym. W tych spotkaniach silnie odczuwa
się łaskę sakramentu kapłaństwa, nawet gdy towarzyszy bezradność w
tłumaczeniu : co dalej i jak dale. Forma rozmowy w zakresie wewnętrznym
daje światło, które w niejednym przypadku przechodzi przez kapłana jako
kanał łaski.
To sakramentalność odbudowuje wiarę niesakramentalnym, nawet jeśli
rozmowa kończy się jedynie błogosławieństwem, a nie rozgrzeszaniem.
Nie jest to tylko teoretyczna dywagacja. Pod koniec stycznia tego roku,
jedno z niesakramentalnych małżeństw podjęło ślub czystości. Bóg
przerzucił kładkę nad przepaścią rozpaczy.
Ks. Rafał Zendran
PS. Spotkania odbywają się w każdą ostatnią niedziele miesiąca o godz. 16.00.Najbliższe będzie miło miejsce wyjątkowo w I niedzielę marca , a także Duszpasterstwo małżeństw niesakramentalnych działające w Gorzowie, Zielonej Górze i Głogowie zaprasza do wspólnej refleksji podczas diecezjalnych rekolekcji skierowanych do wszystkich osób żyjących w powtórnych związkach niesakramentalnych. Rekolekcje poprowadzone przez O. Mirosława Ostrowskiego OP, po raz drugi odbędą się w domu „Uzdrowienia Chorych” w Głogowie w dniach 31 marca – 1 kwietnia 2007. Koszt pobytu 120 zł. Prosimy o zgłoszenia do dnia 18 marca br.
Adresy kontaktowe, na które prosimy kierować zgłoszenia:
ks. Rafał Zendran – tel. (076) 834-07-10 (możliwość nagrania na aut. sekretarce), rzendran@zgora-gorzow.opoka.org.pl
Dom "Uzdrowienie Chorych"tel. (076) 833-32-97, tel./fax. (076) 833-47-95,
e-mail: cpk@lg.onet.pl
Ks. Rafał Zendran
http://www.kolegiata.com.pl/article.php/kladka-nad-przepascia