Szanowni Państwo !
Nie zaprzeczymy chyba, że w historii religii jak i historii sztuki ciągle odkrywamy pokrewieństwo pomiędzy tymi dwiema dziedzinami kultury. Obydwie posługują się językiem symboli, metafor, językiem bardziej emocjonalnym niż informatywnym.
Filozofowie, Estetycy, choćby tacy jak: Rudolf Otto, Zofia Zdybicka, Kazimierz Tatarkiewicz są bezsprzecznie przekonani, że każde dzieło sztuki z kręgu sakralnego posiada tak potężny ładunek oddziaływania i kierowania ku transcendencji, ze nawet początkowe przeżycie estetyczne, może przemienić w doświadczenie głęboko duchowe i religijne.
Jestem przekonany, ze takim dziełem jest św. Hieronim Pokutujący, który w swojej fakturze malarskiej daleko wykracza poza obszar tylko samej estetyki.
Jest w nim skrót duchowych archetypów, przykład religijnej postawy nie tylko sw. Hieronima (patrona kolegiaty głogowskiej, obok św. Jadwigi), który ukazany jako pustelnik w uniesieniu mistycznym – to jakby skrót drogi duchowej każdego człowieka, ze za odejście od oparć ludzkich, można doświadczyć tylko samego oparcia w Bogu i to wystarczy. Ale jakby kontynuacją jest postać kanonika najprawdopodobniej Jana (może tego samego który ufundował madonnę Cranacha), który zdaje się być symbolem także wielkiego ofiarowania, oddania, zawierzenia się Bogu, nie tylko przez akty duchowe, ale przez fundację tego obrazu, który może miał przypominać każdemu , kto się z tym obrazem zetknie, że oddawanie Bogu swoich talentów, czasu, przywilejów, swoich pieniędzy, ale zawsze w czystej, bezpretensjonalnej intencji - nie jest nigdy stratą a zyskiem.
Być może takie było zamierzenie fundatora, który miał takie poruszenie wewnętrzne około roku 1510-1539 (kiedy obraz powstał). Dzisiaj jesteśmy w dniu 14 marca A.D. 2009 i także próbujemy na nowo odczytać znaki czasu związaną z ciągle dziejąca się historia tego dzieła.
Ta historia nierozerwalnie wiąże się z posługa Ojców Redemptorystów na ziemi głogowskiej, którzy od zakończenie wojny, a nawet wtapiając się w kontynuacje tamtego czasu, bo przecież byli tu redemptoryści niemieccy - dbali o ducha ludzkiego we wszystkich jego wymiarach: o sakramenty, o budowanie tożsamości , o historię i kulturę.
Obraz, który mógłby zaginać w śmietnisku, w gruzowisku powojennej historii, który mógł być wielokrotnie rozszabrowany, ukradziony, wywieziony, sprzedany dla zaspokojenia próżności jednostki, został otoczony pieczołowita troską do symbolicznego dzisiaj, kiedy wspólnota kolegiacka ma to zadanie w podobny sposób przejąć.
Dlatego czując zobowiązanie i ucząc się przykładu wrażliwości na piękno duchowe, ale też czujności, aby się ono nie zagubiło - na ręce Ojca Janusza Sok Ekonoma Prowincji Warszawskiej składam ogromne podziękowanie całej wspólnocie O.O. Redemptorystów, szczególnie zaś wspólnocie z Barda Śląskiego i Głogowa, której przewodniczy Ojciec Ludwig Obal.
Mam świadomość, w jaki sposób obraz zespolił się z ramami bardzkiego muzeum. Wiem jak niełatwo było się rozstać z czymś, co wrosło w estetyczny krajobraz przez ponad 60 lat. To trochę jak dziecko, które jako dojrzałe dowiaduje się, ze ma inną matkę, innego ojca.
Obraz wraca jednak do miejsca, które było matka i ojcem przez ponad 400 lat, a ołtarz św. Wacława i Stanisława, w którym obraz tak długo wisiał, stanie się ożywczym łonem, dla nowych idei, nowych pomysłów odbudowy tego zabytku.
Bo nie przesadzę chyba, że Kolegiata jest dumą głogowian, a jej odbudowa jest realnym symbolem budowania nowej tożsamości tego miasta.
Jestem dlatego tym bardziej wdzięczny Zarządowi naszego miasta za zaangażowanie we wszystkie elementy dzisiejszego wydarzenia. Dziękuję Panu Prezydentowi Janowi Zubowskiemu za troskę o dobra kultury tego miasta i ważny głos w procesie powrotu obrazu do Głogowa.
Dziękuje Panu Sekretarzowi Gminy Miłosławowi Strzęciwilkowi - za czuwania nad wszystkimi formalnymi szczegółami tego wydarzenia, za pomysł formuły dzisiejszego spotkania, za koncert pani Antoniny Krzysztoń i towarzyszenie obrazowi w sposób symboliczny i dosłowny.
Dziękuje także pracownikom muzeum Archeologiczno – Historycznego w Głogowie, które składam na ręce Dyrektora Pana Leszka Lenarczyka za profesjonalizm zawodowy, który pozwoli nam zabezpieczyć to dzieło na czas (oby jak najszybszy) odbudowy kolegiaty, a także za możliwość prezentacji św. Hieronima zgodnie ze standardami muzealnymi, które podobnie jak w Bardzie pozwolą obcować ze tym dziełem nie tylko poprzez kontemplacje wybitnego malarstwa, ale dużo głębszą kontemplację, w której nich każdy z nas odkryje – tak życzę –jak poskręcana historia ludzka, splata się z prostolinijną historią Boga.
Dziękuje.
ks. Rafał Zendran - proboszcz
| 15 marzec 2009 | Autor: AndYY | Odsłon 925



Odnośniki