Homilie ks. Rafała Zendrana

 

Familiaris consortio o małżeństwach niesakramentalnych * Rozpoznanie siebie * Zjednoczenie przeobrażające

Próby wiary Abrahama * Cisza * Droga krzyżowa * Rola uczuć w życiu duchowym

Co jest najważniejsze * Niesakramentalni  * Kładka nad przepaścią

Strona główna * kolegiata.com.pl


 

 

Św. Jan                 deizm                    oczyszczenia            oświecenie            zjednoczenie

Od krzyża         

                                                                                                  noc                        noc 

Św. Teresa                                                                           zmysłów                   ducha

Z Avila                       I m                  Ii m   III  m              IV m       V m      VI m      VII m

 

 

schemat św. Jana od krzyża – zjednoczenie przeobrażające jako  cel wiary

 

Jest tu taki wyraźny schemat, którym Pan Bóg się posługuje, mianowicie oczyszczenie – jednoczenie. .

 

Jeżeli pominąć pierwszy etap deizmu, gdzie nic się nie dzieje, to mamy potrójną sinusoidę: oczyszczenie – oświecenie - jednoczenie. I w związku z tym również trzy nawrócenia.

 

To jest całość drogi do Pana Boga. W  l-szym mieszkaniu (pierwszym etapie) nic się nie dzieje.

 

W początkowym okresie życia duchowego – okresie fascynacji Panem Bogiem – często wydaje się nam, że dojście do świętości jest czymś łatwym, i że my sami jesteśmy już na zaawansowanym etapie w drodze do niej.

Nie wiemy wtedy, przez jak bolesne doświadczenia przyjdzie nam jeszcze przechodzić.

 

Św. Teresa wielka : Na pierwszy etapie ( I mieszkanie)  budzi się w nas pragnienie pogłębiania życia wewnętrznego – Dojście do świętości wyda się im wówczas czymś bardzo bliskim osiągnięcia.

 

Pierwsze doświadczenie spotkania z Bogiem nie porusza jednak jeszcze głębszych pokładów naszej osobowości, choć nam wydaje się, że już spotkaliśmy Boga i doświadczamy Jego miłości w sposób szczególny.

W rzeczywistości jest to zaledwie okruch, bardzo mała cząstka tego, co On chce nam okazać.

 

Na tym etapie Bóg nie może jednak objawić się nam bardziej, ponieważ nie ma w nas jeszcze odpowiedniego otwarcia na Niego, to znaczy pokory.

 

Po pierwszym nawróceniu, kiedy Chrystus zaczyna coś znaczyć dla człowieka, zaczyna się droga pięcia się pod górę, tzn. pracuje nad sobą, walczy, kierownik mówi: weź się za to, potem za to.

 

Ta droga nie jest prosta. raczej jest pokręcona. Człowiek idzie dwa kroki do przodu, potem do tyłu, kręci się w kółko , przystaje, zawraca, idzie w bok. Więc mamy już tutaj pewne elementy pustyni, , pewne elementy oczyszczenia.

 

Obrazem ukazującym zachodzące w naszym życiu duchowym procesy wewnętrzne może być np. obraz „grobu pobielanego”.

Oczyszczanie z zewnątrz

 

Pierwszym etap drogi do świętości, to nawiązując do tego obrazu, -  czyścisz grób z zewnątrz, że podejmujesz pewien konieczny trud, by najpierw przygotować grób do pobielenia, a później go pobielić.

 

 

Obraz czyszczenia i pobielania grobu odpowiada tym etapom w życiu wewnętrznym, kiedy to poprzez różnorodne ofiary i zmagania wewnętrzne, rachunek sumienia,  krok po kroku przezwyciężamy własne słabości

 

zwalczeniu najpierw grzechów ciężkich opanowujemy w dużym stopniu różne niedoskonałości naszej natury )

 

To jest jakby ta pierwsza pustynia, taki wstęp do czyśćca jaki człowiek ma przejść na tej ziemi. I potem następuje pewna stabilizacja - to jest III mieszkanie .

 

Druga część drogi oczyszczenia jest pewną formą takiej stabilizacji.

 

Temu penitentowi coś się udało, mniej grzechu, więcej modlitwy, jakoś łatwiejszy kontakt z ludźmi. Wcześniej on wspinał się i spadał, a teraz nie ma tego, nawet widać piękne widoki, fajnie jest.

 

co się dzieje z tym człowiekiem. Nawrócił się z deizmu i teraz rzeczywiście szuka Pana Boga, teraz coraz bardziej odkrywa, że jest lepszy od innych. Nie leży w rowie jednak jak ten pijany, nie jest narkomanem - nie jestem Jako ci inni !

 

Więc co się dzieje tutaj --- z deisty rodzi się faryzeusz. Mnie wychodzi już wszystko, jestem gorliwy, nie mam specjalnych problemów, jestem tzw. porządnym człowiekiem, gorliwym katolikiem.

 

Temu etapowi w naszym życiu wewnętrznym - towarzyszy wielka ukryta pycha

 

Ten faryzeizm musi się jakoś skończyć. Najpierw się Pan Bóg wziął za deizm. teraz bierze się za faryzeizm.

 

Wobec tego ten człowiek, jeżeli wchodzi w 2-gie nawrócenie, to musi wejść w noc zmysłów ,

 

Dlaczego to musi się stać

 

Bo na przeszkodzie stoi nasza pycha i nasze niewłaściwe wyobrażenie Stwórcy, nie oddające tego, kim On jest naprawdę. Najpierw więc musi stopniowo zmieniać się nasz obraz Boga i obraz nas samych.

 

Ale jest to etap, na którym osiągamy pewne maksimum tego, co możemy osiągnąć, zanim Bóg zacznie oczyszczać nas w sposób bierny.

 

Na się wydaję ,że po pewnym czasie naszych ustawicznych wysiłków grób na zewnątrz jest już czysty.

jesteśmy wtedy jak grób pobielany

 

       czyści na zewnątrz, a wewnątrz „pełni obłudy i nieprawości” (Mt 23,28).

       Nie zdając sobie jednak z tego sprawy, żyjemy w złudnym przeświadczeniu, że jesteśmy już prawie święci.

 

 (pycha może być tak wielka, że gdy ktoś zarzuca nam ten grzech, nie jesteśmy w stanie w to uwierzyć, i jeżeli przyznajemy mu rację to na ogół dlatego, że tak wypada)

 

Iluzja, która rodzi pychę

 

Ulegamy iluzji przenosimy wówczas niejako automatycznie wrażenia z tego, co dostrzegalne na zewnątrz, na to, co jest w naszym wnętrzu. (grób jest czysty więc także jest czysty wewnątrz)

 

Nasza pozorna doskonałość napełnia nas radością i rodzi przeświadczenie, że dzięki pracy nad sobą świętość jest w zasięgu naszej ręki.

 

Nasz myślowy schemat,  jest budowany od dzieciństwa. –

 

proces stale postępujący. liczy się klasa, do której dotarliśmy, i to ma dla nas istotne znaczenie.

 

Ktoś, kto zdał do klasy czwartej, ma już inny program nauczania, a w piątej jeszcze inny, dlatego nie wraca do klas poprzednich.

 

W tym okresie nasza pycha przejawia się w sposób szczególny w  krytycznym i nietolerancyjnym patrzeniu na innych.

 

Z reguły bowiem tak jak nie potrafimy wówczas spojrzeć w prawdzie na samych siebie, tak też i innych oceniamy subiektywnie czy wręcz tendencyjnie.

 

Skoncentrowani na sobie i własnej „doskonałości” z wielkim trudem i tylko w stopniu znikomym otwieramy się na Chrystusa obecnego w drugim człowieku.

 

Bóg uchyla wieko grobu pobielanego

 

Bóg nie chce naszego trwania w zakłamaniu.

Przychodzi więc moment, kiedy dzięki szczególnemu światłu łaski jesteśmy stawiani w obliczu autentycznej prawdy o sobie.

 

Bóg uchyla wówczas – choć na początku tylko w minimalnym stopniu – wieko grobu pobielanego i w bardzo słabym jeszcze wtedy świetle ukazuje jakiś mały wycinek jego wnętrza.

 

Pierwsze głębsze otwarcie się na Pana poprzedzają zwykle pewne wydarzenia, poprzez które Bóg pozwala nam w pewnym, choć niewielkim jeszcze stopniu, odkryć Jego miłość.

 

Np. okres, w którym nasz odczuwalny kontakt z Bogiem zaczyna być przeplatany wewnętrznym doświadczeniem oschłości. Albo nasze sukcesy przeplatają się często z porażkami.

 

Wśród wielu przeżywanych w tym czasie prób wiary Bóg co pewien czas pozwala nam jeszcze doświadczać swojej obecności w sposób emocjonalny.

Później, kiedy znów tracimy nasz uczuciowy kontakt z Nim, nasila się zwykle nasza bardzo bolesna samotność i słabość.

 

Bóg jednak musi nas w ten sposób doświadczać, ponieważ inaczej nie szukalibyśmy Go z pobudek nadprzyrodzonych, a jedynie dla zaspokojenia własnych pragnień emocjonalnego doświadczania Jego miłości.

 

Dla kogoś o takim nastawieniu droga do świętości miałaby być zaspokajaniem jego własnych egoistycznych pragnień.

 

A przecież takie nastawienie uniemożliwia pełne zjednoczenie z Bogiem.

 

Jednak pozostawanie na poziomie wiary przeżywanej w sposób emocjonalny uniemożliwiałoby nam dojście do wiary głębokiej i czystej.

 

Paradoksalnie do kiedy odczuwamy miłość i obecność Boga, dotąd  nie ma w nas wiary prawdziwej, która opiera się na woli, a nie na uczuciach.

 

Dostrzeżenie, i to jakby w półmroku, tego skrawka grobu pobielanego jest dla nas czymś szokującym i bolesnym.

 

Dzięki tej łasce można zrozumieć, że przynosząca nam tyle satysfakcji rzekoma doskonałość jest fikcją.

 

Burzy to naszą dawną wizję Boga i drogi do świętości, nasze dawne rozumienie Ewangelii, dawne schematy myślenia i dotychczasową hierarchię wartości.

Odnosimy wrażenie, jakby wszystko się nam waliło, jakby ziemia usuwała się nam spod nóg.

 

Jeżeli dostąpisz łaski odsłaniania grobu pobielanego, zapewne zostaniesz wystawiony na liczne pokusy.

 

Poznając jakąś cząstkę bolesnej prawdy o sobie,

doświadczysz pokusy:

smutku, niepokoju, wątpienia w to, że jesteś kochany, a może nawet rozpaczy, ponieważ zobaczysz, że ten brud, który był na zewnątrz grobu pobielanego, jest również wewnątrz.

 

Grzechy, które popełniałeś przedtem, pokusy i skłonności, z którymi tak dzielnie walczyłeś i nad którymi, jak ci się wydawało, już zapanowałeś, okażą się znów czymś realnym, czymś, co może powrócić w twoim życiu w formie jeszcze bardziej wyrafinowanej.

        

W chwili odsłonięcia grobu pobielanego wróci, być może, cała twoja przeszłość, wszystkie doświadczone wcześniej słabości i upadki.

Zobaczysz, że od tego brudu, widocznego wcześniej na zewnątrz, wcale nie jesteś wolny.

 

Świadomość własnej grzeszności będzie odtąd o wiele głębsza niż w okresie poprzedzającym pobielenie grobu.

Jak to przeżywać

 

Stanąć w  prawdzie przed Bogiem – byś uznał własną grzeszność i jednocześnie niewzruszenie ufał, że Bóg kocha cię pomimo tak przerażającej cię twojej nędzy.

 

Dzięki takiej postawie szybko można odzyskać pewien stopień wewnętrznej równowagi.

 

Dopiero później stanie się to dla ciebie oczywiste.

 

Bóg dopuszczając, że inni widzą tylko to, co jest na zewnątrz grobu pobielanego, sprawia, że ludzie mogą cię nawet podziwiać.

 

Jest to jakby specjalny Boży zabieg, abyś ty, który dzięki Jego łasce coraz lepiej poznajesz plugastwo wewnątrz grobu, którym

 

Jeśli jesteś, zewnętrzną „wspaniałością” która pociąga innych ku Chrystusowi. To uzanaj że to jest (atrapa, którą Bóg się posługuje.

 

Duchowe dziecięctwo to niezwykle ważny element drogi do świętości. Jeśli będziesz jak dziecko, łatwiej ci będzie wznieść się ponad swoją pychę, która w trakcie poznawania prawdy o sobie będzie ujawniała się w sposób szczególny.

 

Pozniej jest ciemna noc zmysłów, a potem ciemna noc ducha. Właściwie pustynia, jest symbolem, św. Jan od Krzyża mówi o nocy.

 

Noc jest dobrym określeniem, bo jest różna - jest gwiaździsta, księżycowa, gdzie można prawie czytać, ale też jest zupełnie ciemna.

 

Więc noc zmysłów jest też taką,  że są - momenty, gdzie są światła, a są momenty, gdzie zupełnie nic nie widać. I co się dzieje; ten człowiek - faryzeusz nagle zaczyna spadać w dół. Po pierwszym nawróceniu się wspinał - a teraz mu się wali.

 

Ciekawe, że niektórzy przechodzą tylko łagodną noc, a niektórzy tylko gwałtowną, a u innych jest naprzemiennie.

 

Gdy jest gwałtowna noc, to wchodzą i w choroby, dosłownie wszystko się wali.

 

 

Jest to etap zmierzający do zjednoczenia przeobrażającego ( III dzień )