Homilie ks. Rafała Zendrana
Familiaris consortio o małżeństwach niesakramentalnych * Rozpoznanie siebie * Zjednoczenie przeobrażające
Próby wiary Abrahama * Cisza * Droga krzyżowa * Rola uczuć w życiu duchowym
Co jest najważniejsze * Niesakramentalni * Kładka nad przepaścią
Strona główna * kolegiata.com.pl
Próby wiary – ty znasz mnie Panie
Aby wiara stała się mocna, musi być wypróbowana, musi przejść przez tygiel doświadczeń, przez wiele prób i burz.
Wiara powierzchowna, oparta jedynie na wychowaniu, uczuciu i pewnych przyzwyczajeniach, w obliczu trudności załamuje się.
Bóg chce, by człowiek wierzący został w wyniku prób wiary ogołocony z tego, co stanowiło jedynie podpórki wiary;
Co nie było autentycznym przylgnięciem do Chrystusa, oparciem się na Nim i powierzeniem się Jemu.
Oczekiwanie na Boga
Bóg stawiając człowieka w sytuacjach trudnych, prowokuje go do aktu wiary.
Są dwie specyficzne kategorie tych Bożych sposobów.
1. przez wzbudzenie pragnienie w duszy Jego przyjścia,
- poprzez jakiś twórczy niepokój czy bardzo silną potrzebę.
- Wtedy wiara będzie wyrażała się potrzebą Boga, a jej wzrost wzrastającym oczekiwaniem i głodem Boga.
2. Bóg może dopuścić czy sprawić, że będziesz przechodził trudne próby wiary i że nie będziesz wtedy dawał sobie rady ze sobą, ze swoimi problemami.
- problemy na tle moralnym, na przykład grzechy, w które wpadasz,
- problemy rodzinne - rozpadające się małżeństwo,
- problem syna, który się upija czy nie ma ślubu kościelnego albo jest niewierzący.
- problemy ze zdrowiem, którego nagle zaczyna brakować tobie albo komuś z twoich bliskich.
Doświadczenie niemożności dania sobie rady z czymś i rodzące się wtedy twoje zagubienie sprawia, że stajesz się bardziej skłonny pragnąć i oczekiwać Jego przyjścia.
Jest to szansa wzrostu i pogłębienia się twojej wiary.
Patrząc w świetle wiary, możemy poznać tak zwaną Duchowość wydarzeń,
Kiedy Bóg chce, byś ktoś dosięgnął głębi wiary, może poddać go bardzo trudnym próbom, może nawet wiele zabrać, a nawet bardzo ogołocić.
Pan Bóg może chcieć twojego wykorzenienia, byś - nie mając ludzkich zabezpieczeń - oczekiwał zbawczej pomocy jedynie od Niego.
Wiara Abrahama
Patronem naszego oczekiwania na Boga jest ojciec naszej wiary - Abraham.
(Rdz 22, 1–5).
Po tych wydarzeniach Bóg wystawił Abrahama na próbę. Rzekł do niego: Abrahamie! A gdy on odpowiedział: Oto jestem — powiedział: Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę.
Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział.
Na trzeci dzień Abraham spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. I wtedy rzekł do swych sług: Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was
1. Czas spełnionych marzeń
Opis próby Abrahama rozpoczyna się od słów: po tych wydarzeniach, to znaczy po serii zbawczych interwencji Boga w życie Patriarchy.
Człowiek poczuł się szczęśliwy i syty życia.
- przyszedł na świat upragniony syn, Izaak.
- ocalenie Izmaela, któremu Pan błogosławił,
- zawarcie pokoju z Abimelekiem.
Te wszystkie zbawcze wydarzenia wprowadziły Abrahama na stare lata w czas spełniających się marzeń.
Abrahamowi zaczęło się wieść dobrze.
Właśnie pośród tego szczęścia, które przecież pochodziło od Boga, o czym Abraham nigdy nie zapominał, Patriarcha zostaje wystawiony na próbę.
W życiu duchowym nie ma nigdy czasu spełnionych marzeń.
Realizujemy bowiem nie tyle nasze ludzkie marzenia, co zamiary i plany Boga, których nie można nigdy do końca przewidzieć.
Stąd też, jeżeli dajemy się Bogu prowadzić, będziemy ciągle na nowo zaskakiwani nieoczekiwanymi wydarzeniami.
Także sam Jezus, choć przewidywał, iż koniec Jego życia będzie gwałtowny i dramatyczny, to jednak w ostatniej chwili, tuż przez rozpoczęciem męki czuje się jakby zaskoczony jej nadejściem. Modli się i prosi o oddalenie zbliżającego się kielicha goryczy.
prawda :
żebyśmy nie wiązali celu i sensu życia tylko z doczesnym powodzeniem w naszych ludzkich sprawach.
Prośmy również o otwartość, która uczyniłaby nas gotowymi do przyjmowania niemożliwego do przewidzenia Bożego działania.
Dialogowanie z Bogiem
Kiedy Abraham wyraził pełną gotowość na przyjęcie woli Jahwe słowami:
O ofierze syna
Takiego wezwania Abraham w żaden sposób nie mógł przewidzieć.
polecenie Boga praktycznie miało zniszczyć daną mu obietnicę, iż właśnie w Izaaku stanie się ojcem wielkiego narodu. (Brak ludzkiej logiki wydarzeń,)
Z pewnością Abraham był gotów oddać wszystko, byle ocalić życie Izaaka.
Gotów był sam umrzeć zamiast syna. Ale wezwanie Boga było jednoznaczne.
Dlaczego Bóg sięga nieraz właśnie po to, do czego człowiek po ludzku jest najbardziej przywiązany, co daje mu największą ludzką, uczuciową satysfakcję?
Ponieważ z miłością emocjonalną, zamkniętą w sobie samej, wiąże się wielkie niebezpieczeństwo.
Człowiek związany wyłącznie emocjonalnie z drugą osobą posiada pokusy, aby uznać ją za swoją własność; aby samemu stać się dla niej bogiem oraz ją uznać za swojego boga.
Więź ojca z synem mogła łatwo przerodzić się w posiadanie.
Abraham był tylko człowiekiem.
On również był narażony na taką właśnie pokusę uznania syna za swoją własność.
Każda emocjonalna miłość, przywiązanie może stać się bożkiem, jeżeli człowiek zapomni o pierwszej swojej miłości, o pierwszym przykazaniu: Słuchaj, Izraelu... będziesz miłował Boga.
Bóg określa nie tylko, kogo Abraham ma złożyć na ofiarę, ale także w jakim miejscu, kiedy i w jaki sposób.
Jahwe w ten sposób chciał powiedzieć Abrahamowi: Zaufaj Mi we wszystkim; to Ja cię będę prowadził. Nie działaj na własną rękę.
W tym prowadzeniu jakby zapowiada ocalenie: Jeżeli Mi zaufasz, nie zginiesz; jak do tej pory byłem ci wierny, tak samo pozostanę nadal wierny.
Zauważmy, że Abraham dialogując z Bogiem nie targuje się z Nim, nie próbuje wymienić życia Izaaka na własne życie, na życie Izmaela lub też na jakąś inną ofiarę.
- Mojżesz, będzie targował się, wręcz kłócił się z Bogiem, długo i wytrwale.
Kiedy w tej kłótni wyczerpie wszystkie swoje argumenty, powie po prostu: Wybacz Panie, ale poślij kogo innego (Wj 4, 13).
- targują się wielu proroków, wielu świętych, zanim przyjmie Jego wolę.
Bóg się nie dziwi, kiedy człowiek targuje się i kłóci z Nim. On wie, iż Jego wezwania mogą budzić obawy, lęki, a nawet przerażenie.
Targowanie się z Bogiem jest trudną formą dialogowania z Nim.
Im trudniejsze życie, im trudniejsze powołanie człowieka, tym trudniejszy i bardziej bolesny bywa dialog z Bogiem.
Prawda:
Trzeba nam modlić się, abyśmy w naszym dialogu z Bogiem byli zawsze szczerzy; abyśmy nie silili się na puste słowa, gesty, które nie odzwierciedlają naszej wewnętrznej rzeczywistości.
Otwartość i wielkoduszność człowieka wobec Boga nie może być tylko owocem jego odczuć emocjonalnych i wysiłku ludzkiej woli.
Wielkoduszność jest owocem wewnętrznego otwarcia na łaskę.
Nazajutrz rano Abraham osiodłał swego osła, zabrał z sobą dwóch swych ludzi i syna Izaaka, narąbał drzewa do spalenia ofiary i ruszył w drogę do miejscowości, o której mu Bóg powiedział.
Przyjmując wezwanie Abraham przekłada je na konkretne czyny.
- drzewo, za pomocą którego ma spalić swoją ofiarę. (Abraham przygotowuje osobiście. )
Pełnienie woli Bożej rozpoczyna się od konkretów codziennego życia. Są one nierzadko prozaiczne, mało efektowne.
Są to nieraz drobne gesty.
Ale właśnie pośród tych drobiazgów przygotowuje się coś bardzo ważnego: oddanie siebie samego wraz z tym, co się posiada najcenniejszego.
Bywają w naszym życiu takie chwile, kiedy musimy się zdobywać na wielkie ofiary i wielkie czyny.
Ale te wielkie będą niemożliwe bez tych drobnych.
Mówi o tym sam Jezus: Kto w drobnej rzeczy jest wierny... i w wielkiej będzie wierny (Łk 16, 10).
Jeżeli nie sprawdzamy się w chwilach decydujących i ważnych dla naszego życia, to może właśnie dlatego, iż nie podjęliśmy trudu wierności w rzeczach drobnych.
Na trzeci dzień Abraham, spojrzawszy, dostrzegł z daleka ową miejscowość. I wtedy rzekł do swych sług: Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was.
Trudno nam sobie wyobrazić, co Abraham przeżywał podczas tych trzech dni.
Z pewnością nie trwał w jakimś nieludzkim stoickim spokoju.
Abraham był człowiekiem wrażliwym, dobrym mężem, czułym ojcem.
Swojego syna Izaaka, zrodzonego już w podeszłej starości, owoc wielkiego zmiłowania Jahwe, kochał ponad wszystko.
Musiał zmagać się z sobą w jakiś niezwykły sposób.
- Trzy dni Abrahama w drodze są zapewne bardzo podobne do kilkugodzinnej udręki Jezusa w Ogrójcu.
- trzy dni Maryi i Józefa, którzy z bólem serca szukali 12–letniego Jezusa.
Te trzy dni drogi oczyszczały wiarę Patriarchy.
Coraz pełniej i głębiej rozumiał, iż musi zdać się jedynie na Boga i Jego zmiłowanie.
Ale w ciągu tych trzech dni Abraham stawał się człowiekiem coraz bardziej wolnym.
Ta wolność nie oddalała go jednak od syna. Nie czyniła go niewrażliwym.
Wolność udoskonalała miłość ojca do syna. Abraham coraz bardziej kochał swojego syna.
Oczyszczenie wewnętrzne człowieka, prawdziwa wolność nie oddala nas od ludzi, od życia.
Wprost przeciwnie, czyni nas bardziej wrażliwymi, delikatnymi, otwartymi.
Potrafimy kochać naprawdę tylko wówczas, kiedy jesteśmy naprawdę wolni.
I wtedy (Abraham) rzekł do swych sług: Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was.
Abraham nie zabiera na górę sług.
Nie chce, aby ktokolwiek z ludzi był świadkiem tej jego niezwykłej ofiary. To, czego Bóg zażądał od Abrahama, było jego wewnętrzną, intymną i jednocześnie bardzo bolesną sprawą.
Słudzy nie zrozumieliby swojego pana. Być może przeszkadzaliby mu nawet w złożeniu ofiary.
Składanie ofiary nie może być teatrem, w którym człowiek wystawia samego siebie na podziw i uznanie innych.
Ofiara dokonuje się w cichości serca, w zamkniętej izdebce (por. Mt 6, 6).
Życie duchowe jest ukryte
Zauważmy jeszcze jedno niezwykłe stwierdzenie Abrahama wypowiedziane do sług, w momencie, w którym udawał się ze swoim synem na ofiarniczą górę:
Pójdziemy tam, (...) a potem wrócimy do was. Wrócimy: ja i mój syn. Czyżby Abraham wierzył, że Bóg przywróci życie Izaakowi, kiedy zabije go i złoży w ofierze?
Powierzenie swojego życia Bogu zarówno przez Abrahama, jak przez Jezusa było tak wielkie, iż obaj spodziewali się otrzymać od Niego to, co po ludzku było absolutnie niemożliwe: przywrócenie zmarłemu życia.
Kontemplacja własnego cierpienia, bólu, poczucia skrzywdzenia, wewnętrznego żalu sprawia, iż nie jesteśmy w stanie otworzyć się na przychodzące z góry zbawienie.
Obietnica dana Abrahamowi była tak mało prawdopodobna, iż musiał on uwierzyć, że Bóg jest Bogiem rzeczy niemożliwych i nieprawdopodobnych.
Bóg żądał od Abrahama tak wiele, ponieważ chciał go obdarzyć czymś niezwykłym, chciał wynieść jego zawierzenie na szczyt.
Próba wiary Była ona sprowokowaniem go do decyzji, aby w szczególny sposób zawierzył w ciemnościach Bogu i w ten sposób posunął się naprzód ku Niemu w swojej pielgrzymce wiary.
Sytuacje najtrudniejsze są szczególnie uprzywilejowane, ponieważ wymagają głębokich decyzji.
A wiara rozwija się poprzez decyzje, w których człowiek oddaje się Bogu przez "posłuszeństwo wiary" (por. KO 5).
Tak jest w naszym życiu, ponieważ Bóg, kochając ciebie, będzie chciał postawić cię nieraz w sytuacji trudnej.
Uniemożliwi ci to trwanie w marazmie religijnym, zdynamizuje proces.