Rekolekcje czas uprzywilejowany

Bóg mówi w ciszy. ( Pismo święte - iż na ulicy Jego głosu nie usłyszysz. )

I właśnie dlatego, że Bóg mówi w ciszy, konieczne jest wyciszenie wewnętrzne i milczenie zewnętrzne.

Krzyk jest wyrazem przemocy. Im głośniejszy i częstszy krzyk, tym większa przemoc.

W naszych relacjach międzyludzkich pojawia się nieraz wiele przemocy związanej z wywieraniem na siebie nawzajem presji poprzez podnoszenie głosu i krzyk.

Próbujemy wywierać nacisk psychiczny posługując się hałaśliwym i chaotycznym przemawianiem do bliźnich.

Bóg natomiast nie posługuje się krzykiem.

Bóg mówi w ciszy, ponieważ nie gwałci ludzkiej wolności.

Jeżeli kogoś zmusilibyśmy do milczenia zewnętrznego, będzie to „niedobre milczenie”, ponieważ będzie naznaczone pewną formą przemocy. Stosowanie przemocy rodzi zaś łatwo bunt.

Wolność w milczeniu zewnętrznym oraz w wyciszeniu wewnętrznym jest jakimś szczególnym warunkiem modlitwy.

Hałas współczesnej  cywilizacji 

Zwróćmy uwagę, że współczesna cywilizacja charakteryzuje się bardzo mocnym oddziaływaniem na nas silnymi bodźcami zewnętrznymi. Bodźce te widoczne są choćby środkach społecznego przekazu.

Są one nie tylko mocne, lecz niekiedy wręcz brutalne.

Programy : nie tylko wiele krzyku i hałasu, ale i przemoc fizyczna: zadawanie cierpienia, uśmiercanie, brutalne sceny seksualne.

Dlatego, człowiek staje się niewrażliwy na „codzienne, normalne bodźce”.

Spokojnym, subtelnym opowiadaniem o ludzkim życiu, o ludzkiej miłości nie można już nikogo zachwycić.

Takie bodźce wydają się już  „za słabe „  „Na takich programach” nie można już „zrobić interesu” . Stąd właśnie odwołanie się do przemocy i perwersji.

Kiedy przez dłuższy czas podlegamy oddziaływaniu takich właśnie mocnych obrazów, wówczas tracimy wrażliwość.

Nie jesteśmy już w stanie usłyszeć ani siebie samych, ani też drugiego człowieka. Po prostu nie jesteśmy w stanie słuchać.

Chorobą naszych czasów jest niezdolność do słuchania.

Nie umiemy siebie nawzajem słuchać, ponieważ nosimy  sobie jakiś wielki niepokój, który czyni nas niewrażliwymi na siebie samych i na bliźnich.

Wejście w wyciszenie wewnętrzne i milczenie zewnętrzne w tej sytuacji może okazać się czymś bardzo trudnym; może okazać się wręcz doświadczeniem bolesnym.

W milczeniu zewnętrznym i wyciszeniu wewnętrznym ujawnia się to, kim naprawdę jesteśmy.

-         zdławiony do tej pory niepokój wewnętrzny,

-         zagubienie, odczucie żalu i krzywdy,

-         wielkie poczucie winy, gniewu

-         agresja wobec innych, kompleksy niższości lub też nasze chore ambicje.

Często narzekamy na przepracowanie, przemęczenie, na brak czasu.

Jest to jednak tylko pewien pozór narzekania.

Paradoksalnie, z naszym przepracowaniem i przemęczeniem jest nam nieraz bardzo dobrze.

Z jednej strony narzekamy na przemęczenie i przepracowanie, a z drugiej strony zaś, kiedy mamy dłuższą chwilę, nie wiemy, co z nią zrobić.

 !  15 minut zoszczędziliśmy

Zagospodarowanie wolnego czasu, który nagle ”spada nam z nieba”, stanowi dla nas nieraz poważny problem.

Często nie umiemy wypoczywać, nie umiemy reflektować nad sobą, nie umiemy spokojnie spotykać się z innymi, z Bogiem.

Tak szybko nieraz męczy nas rozmowa z Bogiem, z ludźmi, męczy nas głębsza refleksja nad swoim życiem.

Dla wielu z nas zapracowanie jest bardzo dobrym alibi, żeby nie wejść  siebie i nie dowiedzieć się, co właściwie nam dolega, na co właściwie jesteśmy chorzy.

Wejść w ciszę, to jednocześnie zrezygnować z owego alibi.

Wejść w ciszę to przestać się oszukiwać. I właśnie dlatego dla wielu ludzi cisza może być trudna, a nawet bolesna.

Ostatnia Aktualizacja 19 lipiec 2009|325 Odsłon Wersja do Wydruku








Nie pamiętasz hasła?


ARTYKUŁY

Brak nowych artykułów

KOMENTARZE last 2 days

Brak nowych komentarzy

LINKI last 2 weeks

Brak nowych linków

MEDIA GALLERY Ostatnie 7 Dni


 

 

 

 

 

 

Prawa Autorskie © 2009 Kolegiata
Wszelkie znaki handlowe i prawa
autorskie należą do ich właścicieli.

Serwisy Malacha:
Głogów / Wrocław