Głogów jest miastem, które przez wzgląd na liczne zabytki, niewątpliwie zasługuje na uwagę. Jednym z pomników przeszłości dobitnie świadczącym o randze tego miejsca jest Kolegiata p.w. Wniebowzięcia NMP. Znajduje się ona Ostrowiu Tumskim i jest najstarszym oraz największym kościołem Głogowa i jednym z najstarszych w całej Polsce. Jego początki sięgają czasów Mieszka I. Gall Anonim podaje, że podczas bezskutecznego ataku Henryka V (1109), całe mieszczaństwo udało się do kościoła na mszę. W tym wypadku może chodzić tylko o kościół na Wyspie, ponieważ miasto na lewym brzegu Odry powstało dopiero około 1120 roku. Kiedy znaczenie państwa pierwszych Piastów upadło, książęta głogowscy nadali tereny Ostrowia Tumskiego kapitule kolegiackiej. Choć pierwszym dokumentem urzędowym, stwierdzającym istnienie kapituły jest pismo papieża Henoriusza III do proboszcza Piotra w Głogowie z 2 kwietnia 1218 roku, to istnieją podstawy do twierdzenia, że Kapituła Kolegiacka została założona przez Bolesława Krzywoustego i biskupa wrocławskiego Heymo, około 1120 r.
Badania archeologiczne przeprowadzone w 1968r. stwierdziły istnienie resztek kościoła we wnętrzu Kolegiaty. Pozostałości tej jednonawowej świątyni, wzniesionej z kamieni polnych i czerwonego łupanego piaskowca, należy wiązać właśnie z późnym okresem panowania Bolesława Krzywoustego. Bliżej prezbiterium odkryto również relikty późniejszego kościoła, w którym wielokrotnie modliła się św. Jadwiga, małżonka Henryka Brodatego, i jak się przypuszcza chrzciła ostatniego z ich synów, nieznanego z imienia (pozostałości tej budowli oglądać można będzie w budowanej do tego celu krypcie). Na tym samym miejscu za panowania Konrada I powstał trzeci w kolejności kościół – murowana kolegiata poświęcona w dniu święta św. Hieronima 1262r. Dobitnie świadczy o tym napis (w języku łacińskim), który przetrwał na chórze kolegiaty pod freskowym wizerunkiem księcia Konrada I aż do 1945r. Był on następującej treści: „W roku 1262 został on przez swojego szczególnego miłośnika, dostojnego księcia i pana Konrada I, władcę całego Śląska, pana Poznania, Kościana, Wschowy, syna Henryka II, księcia Śląska, zabitego przez Tatarów, wnuka św. Jadwigi, księżnej i pani żarliwego protektora katolickiej wiary, na tym miejscu założony”. Na temat budowy kolegiaty istnieje również pewna legenda. Mówi ona, że księżna Salomea, małżonka Księcia Konrada, chcąc wystawić nową kolegiatę, w sprawie wyboru miejsca zdała się całkowicie na Opatrzność. W tym celu zażyczyła sobie, by wypuścić z wieży zamkowej białego gołębia, a miejsce, w którym ten osiądzie, miało być znakiem od Boga, że właśnie tam ma zostać zbudowana kolegiata. Usiadł on na bramie dawnego grodu na wyspie. Książę Konrad dał zatem zezwolenie, by w tym miejscu wzniesiono świątynię, której końca budowy księżna już nie doczekała.
Ocalałe elementy kolegiaty, które wykazują cechy stylu późnoromańskiego i wczesnogotyckiego należy zaliczyć do najstarszego okresu budowy, są to: obydwie strony podłużne prezbiterium z romańskim łukiem tęczowym i dwoma małymi romańskimi oknami, fragmenty wykonanego w 1268r. małego chóru oraz fragmenty zakrystii. Już w 1394r. kościół posiadał także wieżę (wzmiankę o niej zawiera akt fundacji nieistniejącego ołtarza św. Zofii pod wieżą).
Potężnego przeobrażenia, niemal nowej budowy, kolegiata doświadczyła w XV wieku (otrzymała ona wówczas w częściach istotnych taki kształt, jaki dotrwał do czasów współczesnych). Okres przebudowy rozpoczął się w 1413r. wraz z położeniem kamienia węgielnego pod stroną południową naprzeciw starej Kustodii, a został zakończony w podstawowym zarysie w 1466r. Powstał wtedy całkowicie od nowa wybudowany główny korpus, jako kościół halowy z trzema nawami, prawie jednakowo wysokimi, pięcioprzęsłowymi, które zostały wsparte na ośmiokątnych filarach. Pomiędzy potężne filary przeporowe wbudowano po pięć kaplic z obu stron. Pomimo tego, że okres budowy trwał aż 53 lata, to przeobrażanie kościoła zostało wykonane według jednolitych planów. Poświecenia prezbiterium i głównego ołtarza dokonał biskup Piotr Nowak 26 kwietnia 1459r., a jedynym inwestorem całej przebudowy była sama kapituła kolegiaty.
Równocześnie w okresie rozbudowy została wzniesiona przy zachodniej ścianie wieża. Ta kwadratowa, niewiele wystająca ponad gzyms budowla była podparta dwoma filarami przyporowymi i przykryta dachem dwuspadowym. Z jej prawej i lewej strony wybudowano dwie jednakowe przybudówki – południowa to biblioteka, a północna to archiwum. W 1588r. został na tej wieży założony półzegar.
Szczególnie tragiczny był dla kolegiaty rok 1488. Król Maciej Korwin wysłał ekspedycję karną pod dowództwem Wilhelma von Tettau przeciw księciu głogowskiemu Janowi II Żagańskiemu. Celem ułatwienia obrony miasta, książę Jan rozkazał spalić przedmieścia. Podczas szturmu wyspy kolegiackiej przez wojska nieprzyjacielskie książę wydał polecenie, by spalić także kolegiacką część miasta. Kolegiata wypaliła się przy tym całkowicie. Jednak już 28 kwietnia 1493r. prezbiterium zostało ponownie poświęcone.
11 września 1549 r. piorun trafił w wieżę kolegiacką, co spowodowało zawalenie się zachodniej ściany do wewnątrz głównego korpusu kościoła. Oprócz wielu kaplic zrujnowaniu uległy również stare – przypisywane Konradowi I – organy. Zachodnie przęsło sklepienia środkowej nawy, które runęło przy tej okoliczności, odbudowano prawdopodobnie w latach 1550-1551, lecz już w nieco odmiennym stylu i bogatszym wykonaniu. W dziesięcioleciu 1590-1600 prezbiterium otrzymało potężne łuki przyporowe (zachowane do dzisiaj): 4 przy zakrystii (od południa) i 3 przy małym chórze (od północy). Łuki wychodzą z ziemi około 4,5 m od budynku i oparte są spiczastymi łukami o kolegiatę. Poprzez wybór tej formy, zamiast prostych filarów przyporowych, chciano zapobiec groźnym przesunięciom sklepienia. W następnych dziesięcioleciach, prawdopodobnie na przełomie XVI w., mały chór i stara zakrystia otrzymały sklepienia w stylu renesansowym.
Kolejne poważne zniszczenia w kolegiacie następowały podczas wojny trzydziestoletniej. Szwedzi odbywali w świątyni swoje nabożeństwa. Zniszczyli bogate archiwum i wszystko, co nie było trwałe. W 1671r. kościół i wieża, a w 1677r. także kaplice od strony południowej zostały pokryte miedzią. Ten prowizoryczny dach wieży rozebrano jednak w 1705r. i jej mury podciągnięto nieco ponad dach kościoła.
W okresie wojny 7-letniej (1756-63) kolegiata służyła jako magazyn materiałów wojennych Prusaków (wiele dzieł sztuki uległo wtedy zniszczeniu), a w czasie pobytu Francuzów (1806-1814) używana była jako pomieszczenie dla jeńców wojennych.
W 1831r. zawaliła się wieża kolegiacka, w wyniku czego całkowicie zostały zburzone przybudówki wieży i kaplica św. Krzyża. Kaplicę odbudowano jako kaplicę Trzech Króli w stylu pozostałych kaplic, a nową neogotycką wieżę o wysokości 75 m. postawiono w latach 1838-1842 wg projektu Maira. Ze względu na słabe podłoże fundamentu, wieżę przesunięto na zachód (między nią i kościołem wybudowano jednoprzęsłowy przedsionek wejściowy). W jej wnętrzu znalazła miejsce biblioteka kolegiaty. Umieszczono również na niej XVII wieczne dzwony, które zawieszone były na poprzedniej wieży. Wierzchołek wieży ozdobił pozłacany, wysoki na 5 m krzyż.
Podczas działań wojennych w 1945r. kolegiata uległa zupełnemu zniszczeniu i przez bardzo długi okres czekała na swoją rekonstrukcję. Do dnia 31 grudnia 1973 roku nie można było mieć nawet najmniejszych nadziei na rozpoczęcie odbudowy kolegiaty, ponieważ należała ona do państwa. Wtedy to dopiero władze państwowe przekazały mury kolegiaty w zarząd kościoła katolickiego. Jednak Głogów, który od 1972 r. znajdował się w diecezji gorzowskiej, nie był w stanie odbudować tego zabytku z powodu braku funduszy.
Idea odbudowy kolegiaty wróciła w latach 1985-86, kiedy to Kościół głogowski starał się o pozwolenie na budowę nowego kościoła na osiedlu Piastów. Ówczesne władze postawiły warunek, że udzielą zezwolenia na budowę nowej świątyni, pod warunkiem, że Kościół głogowski podejmie się rekonstrukcji kolegiaty. Wychodzili chyba z założenia, że transakcja ta jest nie do przyjęcia.
Jednak ksiądz Ryszard Dobrołowicz, proboszcz parafii p.w. N.M.P. Królowej Polski na osiedlu Kopernik, który kończył już budowę kościoła na terenie swojej parafii, podjął się tej inwestycji. W protokole narady odbywającej się 11 listopada 1986 roku w Urzędzie Miejskim Głogowa można znaleźć wiele optymizmu, jaki cechował wówczas ludzi, którzy rozważali możliwość odbudowy. Wszyscy byli zgodni, że trzeba kolegiatę odbudować i wszyscy obiecywali pomoc. Rzeczywistość okazała się niestety inna. Wciąż nie ma odpowiedniej ilości funduszy na tą wielką inwestycję. Miasto przeznaczało bowiem większe środki finansowe na odbudowę ratusza niż na ten zabytek, materialny dowód polskości tych ziem.
Odbudowa kolegiaty odkrywa wiele niespodzianek kryjących się wewnątrz budynku. Jedną z nich jest odkrycie w środku budowli doskonale zachowanych fundamentów romańskiego jeszcze kościoła. Kolejna niespodzianka to metalowa skrzynka znaleziona na wieży podczas ściągania krzyża (zabrano go do konserwacji). Znajdowała się w niej druga – szklana skrzynka. W niej z kolei ukryta była gazeta „Niederschlieshe Post”, która wydana została w Głogowie w 1927r. i zawierała informacje o powodzi, jaka w tym czasie nawiedziła miejscowości leżące nad Odrą. Poza tym były tam także dokumenty z 1927 roku (z czasów, kiedy wieża była remontowana) podpisane przez ówczesnego proboszcza, jego fotografie oraz zdjęcia osób i nazwiska zatrudnionych przy odbudowie. Sam zaś krzyż, mimo krążącej legendy o tym, że miałby być ze złota, jest wykonany z miedzianej blachy, a w środku jest pusty. Miał on w sobie 19 dziur po kulach. U podstawy krzyża była miedziana płytka, na której krótko opisano historię odbudowy świątyni w 1927 roku. Krzyż również pochodzi z tego okresu.
Trzeba też wspomnieć, że w swojej historii kolegiata posiadała bardzo cenne wyposażenie, m. in. bogato rzeźbione stalle i w większości XVIII wieczne malowidła freskowe (dotrwały do ostatniej wojny) wykonane przez Kretschmera oraz innych mistrzów szkoły Willmana. Częściowo wykonał je sam Michał Willman („śląski Rafael”), którego najstarsza córka była żoną kupca głogowskiego. Na początku XVIII w. także ściany podłużne prezbiterium i bocznych naw zostały ozdobione czternastoma ciągłymi malowidłami Moslera. W wyposażeniu kościoła znajdowało się również wiele cennych przedmiotów liturgicznych – niewątpliwie dzieł sztuki złotniczej – używanych przez stulecia w kolegiacie, a zaginionych w czasie II wojny światowej. Jednak najbardziej drogocennym skarbem kolegiaty była „Madonna z Dzieciątkiem” Łukasza Cranacha Starszego. Obraz ten sygnowany znakiem mistrzowskim Cranacha (skrzydlaty smok) i rokiem 1518 jest malowany na drzewie lipowym, i przy wymiarach 32x51,5 cm wykazuje doskonałe mistrzostwo. Przy największej dali wznoszące się na występie skalnym budowle oraz figurki jeźdźców rozpoznawane są niemal wyłącznie pod mikroskopem. Oryginalne barokowe ramy z drzewa lipowego szerokie na 4,5 cm, żłobione i złocone, jako ozdoby posiadają srebrne rozety i herb fundatora Joachima von Lidlau. To dzieło sztuki wywiezione z kolegiaty w 1944r po raz ostatni widziane było 5.VI.1945r. Po dziś dzień uznaje się je za zaginione. Jedynym ocalałym elementem skarbca kolegiackiego jest powstały w późnym średniowieczu uroczysty krzyż procesyjny (bogato ornamentowany, srebrny częściowo złocony, bez drążka ma 79 cm wysokości).
Zabytkiem reprezentującym najwyższy poziom artystyczny na tle współczesnej, nielicznej zresztą rzeźby na ziemiach polskich, jest odnaleziony w ruinach kolegiaty po zakończeniu II wojny światowej posąg księżnej Salomei. Posąg ten, datowany na ok. 1290 r., jest bardzo cennym przykładem rzeźby wczesnogotyckiej, przypisywanym artyście z kręgu marburskiego. Zapoczątkuje on wielkie zjawisko monumentalnej rzeźby gotyckiej na Śląsku. Po nim dopiero powstają nagrobki Henryka IV Probusa i Bolka I Świdnickiego. Obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym w Poznaniu.
Na uwagę zasługuje także fakt, że w kolegiacie zostali pogrzebani i mieli swoje grobowce członkowie panującej rodziny książęcej, piastowskiej. Można mniemać, że wśród nich byli:
- Budowniczy kościoła książę Konrad I (ur. 1228(31)r. zm. 6.VIII.1273r.), jego pierwsza żona Salomea, córka Władysława Odonica księcia wielkopolskiego, (ur. 1236(37)r. zm. 1267r).
- Księżna Mechtylda, żona księcia Henryka III głogowskiego, córka Albrechta księcia brunszwickiego na Lüneburgu, (ur. ok. 1276r. zm. 1318r).
- Władysław (zwany Włodko) książę cieszyńsko-głogowski, (ur. ok. 1420r. zm. 14.II.1460r).
- Księżna Małgorzata, żona księcia Władysława, córka Hermana III hr. Cylii, (ur. 1444r. zm. 22.VII.1480r).
Należy również przypomnieć, że przy kolegiacie funkcjonowała szkoła, która podlegała scholasterii. Oficjalnie zatwierdził ją poseł papieski kardynał Gentilis w 1309r., lecz jej istnienie można uznać za pewne w roku 1233. Wtedy bowiem pierwszy, znany z imienia scholastyk Konrad zajmował już to stanowisko. W szkole kolegiackiej z pewnością pobierali początkową naukę słynni głogowianie – Mikołaj z Głogowa, Mikołaj Manko, Jan z Głogowa (wykładowcy na Uniwersytecie w Krakowie w XV i XVI wieku), Mikołaj Melzer i Marek Scultetus (rektorzy w lipskim uniwersytecie w XV w.), Kasper Elyan (ojciec sztuki drukarskiej Śląska) i inni.
Cała opisana wyżej historia kolegiaty, choć bardzo doniosła, może wydawać się nam nieco odległa, ponieważ wszystko to miało miejsce dawno temu. Jednak zaledwie rok temu głogowianie mieli okazję być świadkami nie miej historycznego wydarzenia. Otóż w niedzielę 30 maja 1999r. odbyła się wśród rusztowań i ceglanych murów kolegiaty prymicyjna msza św. księdza Stanisława Brasse – parafianina wyświęconego dzień wcześniej w katedrze gorzowskiej. Msza ta była nie tylko pierwszą sprawowaną tam po zniszczeniach wojennych w 1945r., ale także pierwszą odprawioną w języku polskim.
Wszystko to dowodzi, jak ogromne bogactwo tkwi w ruinach górującej nad Ostrowiem Tumskim świątyni.
Ostatnia Aktualizacja niedziela, sierpień 20 2006 @ 09:31 AKDT 
|